O mnie

Moje zdjęcie
Jaka jest Katiuszka? Jestem zbieraniną fragmentów, których nie można poskładać w jedną,logiczną całość, ponieważ wykluczają się wzajemnie i stale się zmieniają. Ciekawią mnie ludzie i ich relacje ze światem.

wtorek, 27 listopada 2012

 Moi Kochani, nowy post o przygodach i nie przygodach Katiuszki pisze się a  w zasadzie utknął w brudnopisie. Dużo się dzieje ale ja jakoś nie mam czasu ani weny, by pociągnąć sensownie wątek.  Jeszcze kilka dni a na dobre zacznie się pakowanie i zwożenie do nowego domku rzeczy. Wybaczcie mi moją wybiórczą obecność i milczenie. Odezwę się jak tylko będę mogą. Mam nadzieję, że zdążę jeszcze przed świętami złożyć wam życzenia o ile mój mobilny internet będzie jako tako działał.
Tymczasem każdego dnia ubieram się w cierpliwość i karmię się nadzieją. Nie daję się okradać z radości, każdego dnia, uczę się praktykować wdzięczność. Wdzięczność ma siłę, a ja podjęłam decyzję by nosić ją w sobie. 

wtorek, 30 października 2012

Candy u Kids&Co

Uwaga, uwaga,!!! Jeżeli masz swoją ulubioną porę roku a na dodatek kochasz okrycia szyi, biżuterię i kakao, zapraszam na  fantastyczne candy u Kids& CO :)


A miało być tak pięknie...


Drugi tydzień zalegam w domu bo Krzysiaczek postanowił sobie pochorować. Niby nie ma tragedii, gorączki też nie ma, więc po dzisiejszej przeszczekanej nocy stwierdziłam, że to nasilenie alergii. Pech chciał, że syrop sobie wyszedł z naszego leczniczego menu. Teraz się zastanawiam czy lekarka będzie tak łaskawa i wypisze nam receptę, bez osobistej wizyty w gabinecie.

Nie mam czasu na siedzenie przed kompem,( na czytanie książek też nie mam, chociaż niezły stosik od Kochanej Bibliotekarki przyniosłam) więc i nie spłodziłam swojego CV ani też nie zajrzałam nawet do PUPy. No nie może iść wszystko tak jak sobie zaplanowałam. Po co ma być tak nudnie, beżowo jak mogą pojawić się jakieś ekscytujące hopki. Chociażby taki sobotni atak zimy. O!!! To była jazda bez trzymanki! No dobra, miejscami był to taniec na lodzie, tudzież ślizg. Śniegu po kostki a my na letnich oponach, pędzimy którejś tam kategorii drogą, między jedną a drugą wioską na umówione spotkanie ze stolarzem od schodów. Pędzimy to raczej wielce nieodpowiednie słowo, biorąc pod uwagę jazdę 20 km/h, z modlitwą na ustach Boże utoruj nam drogę i nie pozwól nam się zatrzymać bo nie ruszymy i ugrzęźniemy na drodze w środku lasu. Nie wspomnę o połamanych gałęziach na drodze, które dzielny Jan musiał przewalać. No ale czego nie robi się dla przygody i przełamania beżowego koloru życia ;) Błysk ekscytacji z powodu takiej jazy w oczach  mojego Jana BEZCENNE!!

Tymczasem w domu wszystkie scenariusze zabawy przerobione. Pozostał jeden, jedyny skuteczny sposób(mimo klekotu z tyłu głowy DENTYSTA wita) na usadzenie Krzysiaczka w jednym miejscu.
KRÓWKA, króweczka, ukochana słodycz, cud miód, niebo w gębie...
Teraz dopiero mogę spokojnie przysiąść i nadrobić blogowe zaległości ;)



Ps: No dobra... przyznaję się, bywają chwile,  że nie ja mam władzę w ręce a Krówka ma władzę nade mną,  kiedy nie potrafię się oprzeć wyciągając rękę do torebki po kolejną Krówkę;)

poniedziałek, 22 października 2012

Idę do PUPy.

Weekend, jak cudownie to brzmi... Słoneczna jesień, spacer, szum liści..., ten zapach jeszcze mi się śni... Oł jeee;)
No dobra, weekend się skończył a pozostała wszechobecna mgła. Jeju jak ja nie lubię jeździć w takich warunkach!!! W innych ekstremalnych też nie lubię ale póki co, ta mgła jest jakaś taka nieprzyjemna i mokra a zarazem oblepiająca całą przestrzeń brrr. Nic tylko załapać książkę, kubek z herbatą i wygrzewać się w łóżku. Póki co na legalne wygrzewanie w łóżku ma szanse tylko Tosiek, który ni z gruszki ni z pietruszki oznajmił mi wczoraj przy śniadaniu, że mu zimno. Jemu zimno? Myślę sobie nie może być, chory jak nic. Mimo braku widzialnych objawów chorobowych ( prócz mowy z kluską w buzi czyli wirus kontra alergia), mała gorączka utrzymuje się. Nic to, Tosiek dzisiaj został w domu, zobaczymy jak sprawa się rozwinie. Oby nie:)
Tymczasem budowa naszego domku wkroczyła w fazę kładzenia kafli w łazience. Jutro dostawa kolejnych kafli do salonu i kuchni, tudzież innych wyściełajek podłogowych.W połowie listopada przyjadą montować meble kuchenne i schody. I tak  powoli wykończenie domu, podobnie jak nasze fundusze zmierzają ku końcowi. Przy czym w tej jakże nierównej rywalizacji przewidujemy, że zwycięży jednak brak środków na wykończenie, umożliwiające zamieszkanie w domku tej jesieni. Nie oznacza to jednak całkowitego braku perspektyw, aczkolwiek wolałabym by pewne rzeczy zostały dopracowane nim na salony wkroczą moi dwaj Kowboje. Dzikie to czasami i nie okiełznane, więc po co narażać się od początku na straty ;)
Co bym tak bez sensu nie siedziała w domu i czekała na bliżej nieokreślony czas przeprowadzki, zamierzam zabrać się za poważne poszukiwanie pracy. Tak więc w tym tygodniu czeka mnie pisarska robota, zmontowana jakże "bogatego" ( chyba tylko w formę) CV oraz wizyta w PUPie.

poniedziałek, 15 października 2012

Trywialne myśli ;)

Mam takie małe przemyślenia związane z  tym, że moje najmłodsze dziecko od września poszło do przedszkola. Pomijając fakt aklimatyzacji Krzysiaczka w przedszkolu, zauważyłam, że kiedy przychodzi czwartek pojawia się zmęczenie, porannym wstawaniem i szykowaniem całej wyprawy. I mam tu na myśli moje zmęczenie a nie dzieci bo one ledwo zauważają mijające dni. Czekam więc na weekend. W tygodniu przedpołudnia, są dla mnie takie cudnie ciche, za to weekendy głośne. I tak sobie siedząc, w poniedziałkowy ranek uświadomiłam sobie, że w czwartek czekam na weekend by odpocząć od tej krzątaniny, natomiast już w niedzielę wieczorem oczekuję takiego luźnego poniedziałku by móc odpocząć po weekendzie z dziećmi;)

 Ot takie trywialne myśli chodzą po głowie Katiuszki. Generalnie jestem zmęczona i nieco przybita stanem konta( a kto nie jest) w obliczu ostatniego etapu wykańczania naszego domku.   W piątek uporaliśmy się z ostatnimi pracami na zewnątrz domu. Było trochę brudno i ciężko jak to zwykle bywa przy porządkowaniu terenu a teraz zastanawiam się nad drzwiami do pokoi. Wymyśliłam sobie białe, które ładnie będą kontrastowały ze stalowymi ścianami sypialni czy beżowymi ścianami korytarza oraz schodami. Natomiast schody  na wzór tych na zdjęciach są w trakcie robienia.